Menedżer haseł: czy warto mieć w firmie i go jak wdrożyć bez oporu?
Żółte karteczki przyklejone do monitora to wciąż biurowy standard, bo przy dziesiątkach logowań ludzka pamięć po prostu może zawieść. Jednak one - podobnie jak korzystanie z jednego hasła w wielu miejscach - otwierają drzwi cyberprzestępcom. Zamiast liczyć na łut szczęścia, uporządkuj ten chaos systemowo. Aby odzyskać kontrolę nad dostępami, wystarczy zrobić pierwszy krok. Wybierz narzędzie, zrób 30-minutowe szkolenie i włącz je od przyszłego tygodnia.
Czy trzymanie wszystkich haseł w jednym miejscu jest bezpieczne?
Decyzja, by trzymać firmowe "sekrety" w jednej bazie, naturalnie budzi niepokój. Skoro wszystko jest w jednym „sejfie", czy jeden błąd nie otworzy hakerom wszystkich drzwi? Przestaniesz się wahać, gdy zrozumiesz architekturę „zero-knowledge".
W profesjonalnych rozwiązaniach dane są szyfrowane lokalnie, na urządzeniu użytkownika, jeszcze przed wysłaniem do chmury. Dzięki temu usługodawca otrzymuje jedynie zaszyfrowany blob - ciąg znaków, którego nie może odczytać bez Twojego klucza. Nawet jeśli hakerzy przejmą serwery dostawcy, bez hasła głównego (Master Password) niczego nie ukradną. Bezpieczeństwo zależy więc od tego, jak silne jest to jedno hasło i czy zespół dba o higienę pracy.
Jednak nawet najlepsze szyfrowanie nie pomoże, jeśli konfiguracja systemu będzie wadliwa. Zewnętrzne audyty bezpieczeństwa wyłapią takie błędy i słabe punkty, zanim zrobią to hakerzy. Pokażą też, czy wdrożone rozwiązanie rzeczywiście chroni zasoby, czy tylko stwarza pozory.
Co, gdy pracownik zapomni hasła głównego?
Jeśli pracownik zgubi hasło główne, może trwale stracić dostęp do służbowego sejfu. Właśnie lęk, że dostęp do danych zostanie zablokowany, często niesłusznie powstrzymuje firmy przed wdrożeniem menedżera haseł.
Problem ten rozwiązują polityki, dzięki którym można bezpiecznie odzykać dostęp (Admin Recovery). To nowoczesne systemy, które pozwalają wyznaczyć administratorów, którzy zresetują konto w kontrolowany sposób, bez podglądania jego zawartości. Skonfiguruj tę opcję na samym początku, a nie dopiero wtedy, gdy wybuchnie kryzys.
Jednak narzędzia to tylko połowa sukcesu. Czasem utrata dostępu nie jest przypadkiem, a celowym działaniem nielojalnego członka zespołu. W artykule Insider threats. Jak zminimalizować ryzyko zagrożeń wewnętrznych przeczytasz, jak przygotować się na scenariusze, w których technologia musi ustąpić miejsca procedurom HR.
Koniec z przesyłaniem haseł komunikatorem
W zespołach często trzeba dzielić się dostępem do narzędzi marketingowych czy księgowych. Gdy przesyłasz te dane e-mailem lub na Slacku, zostawiasz ślad, który łatwo przejąć. Menedżer haseł pozwala uporządkować ten proces i bezpiecznie udostępniać dane.
Zamiast dyktować koledze ciąg znaków, dajesz mu dostęp do konkretnego wpisu w bazie. Pracownik loguje się (często nie widząc hasła), ale nie może zmienić danych. A gdy ktoś odchodzi, jednym kliknięciem odbierasz mu uprawnienia w panelu administracyjnym. Nie musisz już zmieniać haseł we wszystkich serwisach, bo dana osoba nigdy ich nie poznała lub straciła dostęp w momencie blokady konta.
Jak wdrożyć narzędzie bez oporu zespołu?
Dlaczego ludzie stawiają opór przed nowym oprogramowaniem? Rzadko wynika to ze złej woli, a częściej z lęku, że dojdą im nowe obowiązki. Aby wdrożenie się udało, pokaż pracownikom, że menedżer haseł to ułatwienie codziennej pracy, a nie narzędzie kontroli.
Na szkoleniu startowym warto przede wszystkim pokazać funkcję auto-uzupełniania (autofill). Gdy pracownik zobaczy, że system sam wpisuje loginy i nie trzeba co miesiąc resetować zapomnianych haseł, chętnie zacznie korzystać z aplikacji. Jednak sam instruktaż nie wystarczy - trzeba sprawdzać, czy ludzie stosują się do zasad na co dzień. Pomogą w tym regularne testy socjotechniczne - sprawdzą, czy pracownicy nie wpisują danych na fałszywych stronach, mimo że mają menedżera haseł.
Wdróż odpowiednie narzędzia i przeszkol ludzi. Dzięki temu technologia zacznie pracować na rzecz Twojego zespołu, a nie przeciwko niemu.
Backup niemodyfikowalny w firmie - kiedy ratuje przed okupem?
Atak ransomware paraliżuje firmę w najmniej oczekiwanym momencie, a nawet jeśli zapłacisz okup, rzadko kiedy odzyskasz dostęp do plików. Jedynym pewnym ratunkiem bywa wtedy kopia, której haker nie zdoła zaszyfrować ani skasować. Dowiedz się, jak działa backup niemodyfikowalny.
Dlaczego zwykła kopia to za mało?
Administratorzy IT przez lata budowali poczucie bezpieczeństwa na standardowych kopiach zapasowych. Jednak cyberprzestępcy odrobili lekcje. Współczesne ataki szyfrujące zaczynają się od cichego rozpoznania sieci, by zlokalizować serwery backupu. Wystarczy przejąć konto z uprawnieniami administracyjnymi, by napastnicy mogli usunąć lub zaszyfrować kopie, zanim ofiara w ogóle zorientuje się o incydencie. Tradycyjny backup w takim scenariuszu nie zadziała.
Object Lock i WORM - mechanizmy, które blokują hakerów
Skuteczną odpowiedzią na ryzyko usunięcia danych przez intruza jest technologia Object Lock lub repozytoria typu WORM (Write Once, Read Many). Zasada jej działania jest prosta: zapisane dane otrzymują atrybut niezmienności na określony czas. Przez ten okres nikt nie zmodyfikuje plików ani ich nie usunie. Blokada dotyczy wszystkich - od szeregowego pracownika, przez złośliwe oprogramowanie, aż po administratora głównego. Nawet jeśli haker zdobędzie najwyższe uprawnienia w infrastrukturze, odbije się od ˘„cyfrowej ściany" - będzie mógł widzieć pliki, ale nic z nimi nie zrobi
Ty decydujesz o okresie ochrony w zależności od krytyczności danych - na przykład 90 dni dla plików operacyjnych lub 7 lat dla dokumentacji prawnej. Gdy termin wygasa, dane automatycznie odblokowują się albo przedłużasz ochronę jednym kliknięciem. Dzięki temu nawet haker, który zaatakuje za rok, nadal nie zdoła dotknąć Twoich kopii zapasowych.
Dzięki blokadzie zapisu spełniasz zaktualizowaną regułę bezpieczeństwa 3-2-1-1-0. W standardowym ujęciu wystarczały trzy kopie na dwóch nośnikach, z jedną poza firmą. Dziś do tego zestawu trzeba dołożyć kolejną „jedynkę": kopię offline lub niemodyfikowalną. Ostatnie „zero" przypomina, by regularnie sprawdzać, czy w kopii nie ma błędów. Warto przy tym pamiętać, że „Przechowywanie danych w chmurze a backup danych w chmurze" to dwa odrębne zagadnienia - sprawdź szczegóły w naszej ofercie cyberbezpieczeństwa dla firm i biznesu.
Synchronizacja plików nie ochroni przed atakiem, ponieważ zainfekowany dokument natychmiast nadpisze ten zdrowy w chmurze. Dlatego prawdziwy backup musi być odseparowany i zamrożony w czasie.
Testy odtworzeniowe - sprawdź swoją inwestycję
Nawet najlepsza, „pancerna" kopia to dopiero początek. O tym, czy Twoje zabezpieczenia są skuteczne, decyduje czas potrzebny, by przywrócić systemy do pracy. Jeśli masz wolne łącze, będziesz odtwarzać terabajty danych całymi dniami. Taki przestój generuje gigantyczne straty operacyjne.
Jak wykluczyć ten problem? Testuj odtwarzanie przynajmniej raz na kwartał. Nie chodzi tu o zwykłe sprawdzenie sum kontrolnych, ale o symulację prawdziwej awarii. Wyłącz środowisko produkcyjne, a następnie przywróć systemy z backupu na maszynach testowych. Potem uruchom najważniejsze aplikacje i sprawdź, czy dane pozostały spójne. Na koniec zmierz Recovery Time Objective (RTO), czyli czas potrzebny na to, by w pełni przywrócić operacje biznesowe. Jeśli przekracza on cztery godziny, masz poważny problem do rozwiązania, zanim dojdzie do prawdziwego ataku.
Zmierz czas od momentu zgłoszenia incydentu do chwili, gdy pracownicy mogą ponownie zalogować się do systemów - często obnaża to wąskie gardła infrastruktury lub luki w procedurach. Dlatego warto przechowywać kopie w profesjonalnym Data Center takim jak nasze EXEA. Zapłacisz za nie ułamek tego, co straciłbyś podczas jednego dnia przestoju, który w średniej firmie potrafi generować koszty 20 do 50 tysięcy złotych Z kolei backup niemodyfikowalny w profesjonalnym Data Center to wydatek rzędu kilkuset złotych miesięcznie.
Gdy wdrożysz backup niemodyfikowalny, zamiast płacić okup po ataku, spokojnie przywracasz dane z nienaruszonej kopii. Taka inwestycja w odporność zwraca się z nawiązką już przy pierwszej próbie hakera.
Zaplanuj test odtworzenia na konkretną datę i zaproś zarząd.








